Zabiłem sobie Fanapage.

“The Day After” -uśmiercony fanpage – czyli mleko się rozlało,

No dobra. Tak spieprzyć, jak z tym fatalnym łączniem fanpage, to dawno mi się nie udało.
Brawo Ja. Ok. Przyznam się. Wieczorkiem, gdy emocje już opadły “…jak po wielkiej bitwie kurz…” – cytując Grzesia Markowskiego – strzeliłem 2 “łychy” (dla fałszywego usprawiedliwienia sumienia z colą “zero”), obejrzałem na Netflix-ie nowy odcinek Star Trek, dobiłem dwoma kolejnymi odcinkami trzeciej serii “Czarnej listy” i siadłem nad notatnikiem.

Bilans
Bilans akcji, już na chłodno nie jest jednak taki tragiczny. Chociaż najbardziej mi żal postów komentujących moje webinary z mega fajnymi opiniami, bogatej listy pięcio gwiazdkowych recenzji na stronie, wywiadów i dużej części korespondencji z messengera. Wszyscy działający w biznesach online wiedza, że publiczne opinie, to ważny element. Na szczęście żonka zrobiła kopię strony, więc będziemy mieć jakiś wgląd w historię. Ale ogólnie strat innych nie poniosłem – fanpage się powiększył po i liczy prawie 4000 fanów, grupa “Kursy Online” dobija pomału w kierunku 3000 uczestników, listy mailingowe na ponad 15000 są bezpieczne. Czyli, do roboty!

 

Duże podziękowania!
Wiecie co mnie najbardziej ujęło po puszczeniu postu zaraz po tej zadymie? Że tyle miłych i wspierających komentarzy dostałem, like-ów.
To naprawdę miłe.
Bardzo dziękuję wszystkim komentującym na “nowym” fanpage, w grupie “kursy online” i na moim prywatym profilu.
Mam mnóstwo ofert pomocy w pacyfikacji supportu fejsowego. Kroki poczyniliśmy- zobaczymy.

 

Chłodnym okiem analityka
Przy okazji postanowiłem, że szkoda “okazji” i wyciągnę trochę wniosków na przyszłość….
Po takim zamieszaniu ( zmiana nazwy, zniknięcie linków, zdjęć, filmów, postów) sądziłem, że wśród fanów będzie prawdziwy exodus, a tymczasem – ku mojemu zaskoczeniu “odlajkowało” się przez dobę 9 osób, a 25 przybyło 

Dlatego powiedziałem sobie – spokojnie. Tym bardziej, że parę dni temu zaglądałem do statystyk tego “umarłego fanpage” i pamiętam, jak uśmiałem się widząc, że swój pierwszy kurs Master Teacher – Szkoła Trenerów Biznesu w kwietniu 2016 sprzedałem za kilkanaście tysięcy, a fanpage liczył … uwaga 116 osób.

 

No to robimy korektę strategii i do roboty!
Co prawda na szybko będzie jej więcej – a jestem w trakcie prowadzenia kursu o kursach online, końcowych follow-up-ów do innego kursu, zajęć w realu i przed kolejną kampanią, no ale takie są uroki kryzysów i awarii. Nowy plan się tworzy, nowe wywiady, treści. Będzie OK.

 

 

Wnioski i przestrogi
Pomyślałem,że dopiszę kilka uwag dla osób chcących łączyć fanpage. Otóż, żeby było jasne – to nie była akcja spontan, chociaż na taką mogła wyglądać. “Stary” fanapage mojej szkoły Trenerów Sprzedaży SPTS, już dawno miał być dołączony do strony Master Teacher. Niestety fejs odrzucał wnioski argumentując, a to rozbieżną tematyką, a to różnymi nazwami. Kiedy po kilku akcjach dorzucania podobnych treści i wczorajszej ostatniej korekcie nazwy pojawiła się aktywna opcja łączenia – z tej wielkiej [r a d o ś c i ] nie zauważyłem, że siedzę na menedżerze firmy i stronie SPTS. Zainicjowałem łączenie stron z poziomu SPTS, czyli dałem sygnał, że ta strona ma być wiodąca. I siup! Klik! Amen!

Niestety, miałem w głowie info z czerwca, że to większy fanpage łyka mniejszy i to było dla mnie ok. Ale jak widać procedura jest inna.

 

Niestety. Fejs nie pokazuje przed kliknięciem jasnego komunikatu – co będzie zjadane przez co. Szkoda.
I na to uważajcie. Czyli zaczynasz łączenie inicjując ze strony, która ma być wiodąca i finito. Nie kombinować. Sprawdzać 2 razy.
Dzięki raz jeszcze za wsparcie i lecę do przodu 

Pozdrawiam
(już nie taki wku#$%ny Jacek Wolniewicz

Komentarze